Wpisy z tagiem: wypoczynek

em Jabłonka

0

Tym w całości zobrazuję opis ekskursyj jaką przeszedłem 2013 roku na Babia Góre. Samochodem pomknęliśmy w kierunku na Niekonwencjonalny Jarmark natomiast potem Jabłonka zaś Zubrzyca w sumie 82 km zaś dojeżdzamy do parkingu na przełęczy Krowiarki. Tam przesiewamy sie na w cieplejsze ubrania, uwieramy kawusię. czytaj dalej…

Szczawnicka promenada

Promenada spacerowa w Szczawnicy jest jedną z najnowszych inwestycji, której budowa została uroczyście zakończona 2 Maja 2011 roku. Zrealizowano ją wspólnie ze słowacką gminą Leśnica. Obecnie promenada to najdłuższy deptak w Polsce  – ma aż 1800 metrów. Znajdują się na niej liczne elementy małej architektury, ozdobna roślinność i oświetlenie. Deptak ma być podkreśleniem i dopełnieniem funkcji turystyczno-uzdrowiskowej, którą pełni uzdrowisko Szczawnica. Szeroka alejka wzdłuż rzeczki Grajcarek ma swój początek pod dolną stacją kolejki linowej na Palenicę. Następnie biegnie do miejsca, gdzie łączy się ze ścieżką pieszo – rowerową prowadzącą na Słowację wzdłuż Dunajca. Są tu ławeczki, na których można odpocząć, oraz mostki prowadzące na drugą stronę Grajcarka.

deptak w Szczawnicy

Wyprawa w Tatry

2

Duża część turystów, która po raz pierwszy przyjeżdża w Tatry, zdaje się być zaskoczona pogodą. Nic dziwnego, najwyższe polskie góry czasem wręcz szokują zastaną aurą. O ile w lipcu i sierpniu na ogół nie ma problemów, to jednak urlop w czerwcu lub we wrześniu może się okazać zupełnie nietrafiony.

Klimat Tatr wyróżnia się znacząco na tle reszty Polski. Wystarczy jedynie wspomnieć, że średnia roczna temperatura na Kasprowym Wierchu wynosi zaledwie – 0,8°C! Przyjmuje się, że właściwa zima wysoko w Tatrach trwa od października do połowy maja. Warto wiedzieć także, że roczna suma opadów atmosferycznych jest tam zdecydowanie większa (2500 mm, podczas gdy w środkowej Polsce 500 mm).

Nie będę ukrywał, że nie jestem entuzjastą chodzenia po górach w zimowej scenerii. Co więcej, zupełnie nie bawi mnie ubieranie raków i posługiwanie się innym niezbędnym sprzętem, gdy na szlaku zalegają płaty starego śniegu i lód. Nie odczuwam wtedy żadnej przyjemności z górskich wypraw. I właśnie z tego powodu w Tatry jeżdżę na ogół w sierpniu, kiedy pogoda jest najbardziej ustabilizowana. Niestety, do Zakopanego walą wtedy tłumy. Niemniej jednak jeżeli wybierzemy się w Tatry w drugiej połowie miesiąca (po 15-tym, a raczej związanym z nim długim sierpniowym weekendem) i będziemy wstawać możliwie wcześnie rano, unikniemy tłoku na szlaku. Zapewniam.

Co z innymi szeroko rozumianymi wakacyjnymi miesiącami? Zacznijmy może od czerwca, którego najważniejszą zaletą są prawie puste szlaki o każdej porze. Również nocleg zazwyczaj tańszy. I to chyba wszystkie plusy, gdyż w czerwcu większość tras Tatr Wysokich jest niedostępna dla niedoświadczonych i pozbawionych właściwego sprzętu turystów. W zasadzie często też nie wiadomo, jakie właściwie warunki panują na szlaku. Toteż nawet gdy jesteśmy pewni dobrego stanu trasy, lepiej nie zapominać, że gdzieniegdzie może być jeszcze lód. Ponadto praktycznie każdego popołudnia należy spodziewać się burzy, a przynajmniej deszczu (aż do względnego ustabilizowania się pogody). Rzecz jasna, nikomu nie chcę odradzać tej pory. Zachęcam jedynie, aby w miarę możliwości wybierać drugą połowę, a najlepiej końcówkę czerwca. W zeszłym roku sam byłem w Tatrach właśnie w ostatnim tygodniu i było już w większości słonecznie, a i niemal bez śniegu. 
http://podwierzba.blogspot.com/2015/05/rowerem-po-pieninach.html

Następnie ruszyliśmy zielonym szlakiem leśnymi zakosami dość ostro w gorę by po ok. 1 h dojść do małej polanki zwanej Horzyca. Z tego miejsca jeszcze 0,5 h podejście wśród niskich świerków i rosnących wzdłuż ścieżki jagód i doszliśmy do następnej polany. Otworzył się ładny widok na oddalony Krywań i z prawej strony na dobrze widoczną grań Otargańców(Otrhance). Dalej ruszyliśmy ścieżką wśród coraz niższych świerków i czasem zarastających szlak kosówek przez Klinovaté. Trawersując zbocze po chwili wyszliśmy z gęstej kosówki i trawiastym zboczem weszliśmy na Mladky i Mały Baraniec. Dalej granią lub trawersem zbocza od zachodniej strony podeszliśmy pod Baraniec i dalej niezbyt stromym podejściem na sam wierzchołek Barańca 2184 m (Baranec). Ze szczytu jest świetny widok na Otargańce, Łopatę czy Jarząbczy Wierch i leżące na północyRohacze i Trzy Kopy. A w zachodnią stronę na oddalony Siwy Wierch. Z Barańca zeszliśmy na żółty szlak. Zejście z początku stromą, obsypującą się ścieżką. Od tej strony Baraniec opada skalistym urwiskiem, znacznie różniącym się od jego południowej trawiastej strony. Po chwili doszliśmy do Przełęczy Jamina. Dalej już ścieżka prowadzi granią i wprowadza na Smerk (w paru miejscach trzeba trochę pomóc sobie rękami, ale przy suchej skale bez większych trudności). Ze Smerka szlak obniża się i po niedługim czasie dotarliśmy na Żarską Przełęcz (Žiarské sedlo). Dalej w górę żółty szlak prowadzi na Rohacz Płaczliwy, w lewo zielony do Żarskiej Doliny, a my z przełęczy zeszliśmy zielonym szlakiem do bardzo ładnego pokrytego piargami, porośniętego trawami i kosówkąRohackiego Kotła Po północnej stronie ścieżki znajduje się Płaczliwy Stawek. Dalej trochę zniszczoną ścieżką wśród kosówek i świerków zeszliśmy z progu kotła w dół do Jamnickej Doliny i skrzyżowania z niebieskim szlakiem. Następnie ścieżka, miejscami wąska, trawersuje zbocze i biegnie wzdłuż Jamnickeigo Potoku. Po zachodniej stronie Smerkowy Żleb i dalej zbocze Barańca z ogromnymi żlebami lawinowymi a po wschodniej zbocza Otargańców z widocznym wodospadem. Po przekroczeniu kilku mostków ścieżka zrobiła się szeroka i poprowadziła nas dalej do wylotu Doliny Raczkowej. Następnie wzdłuż Raczkowego Potoku już szeroką, szutrową drogą, mijając jaz na potoku, doszliśmy do asfaltu i dalej do parkingu.

Do Tylmanowej docieramy autobusem PKS z Krościenka (kilkanaście kursów dziennie) Wycieczkę rozpoczynamy z przystanku autobusowego przy kościele w centrum wsi lub nieco dalej z przystanku u ujścia potoku Ochotnica do Dunajca.
Rodowód Tylmanowej sięga 1336 r. i związany jest z akcją osadniczą prowadzoną przez klaryski starosądeckie. Nazwa wsi pochodzi od imienia pierwszego sołtysa Tylmana. W XVII w. okolice wsi słynęły z grasujących tu zbójców. W miejscowości na uwagę zasługuje zabytkowy XVIII-wieczny kościół p.w. św. Mikołaja oraz słynna kalwaria na stokach Baszty. Do kalwarii najłatwiej dojść zielonym szlakiem prowadzącym na Makowicę i Lubań. czytaj dalej…